- Burza, która nas zatrzymała
Izabela, Przemile.pl
Prąd zgasł tuż po dziewiątej. Zanim zdążyłam się zorientować, że to nie chwilowa usterka, on już szukał zapałek w szufladzie, w której od miesięcy leżały nietknięte – kupione "na wszelki wypadek", gdy jeszcze mieliśmy czas na romantyczne kolacje przy świecach, zanim życie wypełniło się czymś innym.
Burza waliła w okna z uporem, jakby chciała wejść do środka. Dzieci spały – wyjątkowo mocno, ukołysane deszczem bijącym o dach. A my zostaliśmy sami, w kuchni, w migoczącym świetle dwóch świec, bez telefonów, bez list rzeczy do zrobienia na jutro.
Cisza, której się bałam
Nie pamiętam, kiedy ostatnio siedzieliśmy tak blisko, bez żadnego "muszę jeszcze" w tle. On nalał wino do dwóch kieliszków, które znalazł w głębi szafki, i postawił je między nami na stole, jakby to był jakiś rytuał, którego oboje się oduczyliśmy.
– Pamiętasz naszą pierwszą burzę? – zapytał, a ja poczułam, jak coś we mnie się rozluźnia. Tak, pamiętałam. Małe mieszkanie, materac na podłodze, śmiech, który nie miał żadnego powodu poza tym, że byliśmy razem i nic więcej się nie liczyło.
Dotyk, który wracał
Wziął moją dłoń – tak zwyczajnie, jakby robił to codziennie, choć oboje wiedzieliśmy, że minęły tygodnie. Kciukiem przesunął po wewnętrznej stronie mojego nadgarstka i coś we mnie odpowiedziało na to szybciej, niż zdążyłam pomyśleć.
Świece rzucały cienie na ścianę kuchni, deszcz nie ustawał, a rozmowa powoli cichła, aż w końcu nie było już nic do powiedzenia – tylko to, co mówiliśmy sobie dotykiem, bliskością, ciszą, która nagle przestała mnie przerażać.
Wstaliśmy od stołu bez słowa, trzymając się za ręce jak dwoje ludzi, którzy dopiero się poznają – i jednocześnie znają się na pamięć.
Reszta nocy należała tylko do nas. Bez telefonów, bez światła, bez niczego poza sobą nawzajem – tak, jak dawno nie było, a jak, jak się okazało, wciąż potrafiliśmy być.
Rano
Prąd wrócił nad ranem, gdy oboje już spaliśmy. Obudziłam się z jego ręką na moim biodrze i myślą, że czasem trzeba stracić prąd, żeby na nowo znaleźć siebie nawzajem. Burza, która miała nas tylko zatrzymać w domu, zatrzymała coś znacznie ważniejszego – nas, na chwilę, dokładnie tam, gdzie powinniśmy być.
Izabela, Przemile.pl
Piszę o bliskości tak, jak sama chciałabym ją czytać – zmysłowo, ale z klasą.