Gdzie zniknęłam na miesiąc?
O sztuce odpuszczania, ładowaniu baterii i... libido.

Cześć, Przemili!
Tęskniliście? Bo ja bardzo.
Jeśli zaglądaliście tu w ostatnim miesiącu, pewnie zauważyliście ciszę. Na blogu, na Instagramie – totalny "offline mode". Zniknęłam. I wiecie co? To była najlepsza decyzja, jaką mogłam podjąć na koniec szalonego 2023 roku.
Grudniowy rollercoaster
Grudzień to zawsze maraton. Prezenty, przygotowania, zamykanie projektów, a do tego presja, żeby wszystko było "magiczne". W pewnym momencie poczułam, że jadę na oparach. A z pustego... cóż, sami wiecie. Nie da się kreatywnie pisać o przyjemności, kiedy jedyną przyjemnością, o jakiej marzysz, jest 10 godzin snu ciągiem.
Dlaczego o tym piszę?
Bo żyjemy w kulturze "hustle", ciągłego biegu. Zapominamy, że jesteśmy ludźmi, a nie maszynami. A nasza zmysłowość, nasza kreatywność i nasze libido są ze sobą połączone naczyniami.
Zmęczenie to największy wróg pożądania.
Serio. Kiedy jesteś przebodźcowana, zestresowana i niewyspana, Twoje ciało przechodzi w tryb przetrwania. Ostatnią rzeczą, o jakiej wtedy myśli, jest seks czy zmysłowa zabawa. Twój mózg odcina dopływ prądu do "fabryki przyjemności", bo musi obsłużyć pilniejsze sprawy (jak np. stres w pracy).
Mój styczniowy reset
Mój styczeń wyglądał inaczej niż zwykle. Zamiast listy 50 postanowień noworocznych, miałam jedno: ODPOCZĄĆ. Naprawdę. Bez scrollowania Instagrama do 2 w nocy, bez wyrzutów sumienia.
- Dużo spałam.
- Jadłam dobre rzeczy.
- Czytałam książki, które nie były poradnikami.
- Spędzałam czas sama ze sobą, w ciszy.
I wiecie co się stało?
Energia wróciła. I to z podwójną mocą! 🔥
Wróciła chęć do działania, pomysły na nowe teksty i... ochota na testowanie nowych, ekscytujących rzeczy, którymi wkrótce się z Wami podzielę.
Co dalej na Przemile.pl?
Wracam na Przemile.pl z nową energią. Styczeń i luty będą u nas GORĄCE. Mam już przygotowany plan działania, testuję dla Was nowości (szykujcie się na walentynkowy prezentownik!), ale zaczynamy powoli, z uważnością na siebie.
A jak Wasz początek roku?
Daliście sobie przyzwolenie na odpoczynek, czy od razu wskoczyliście na głęboką wodę? Dajcie znać w komentarzach, jestem bardzo ciekawa Waszych historii!
Ściskam,
Kaja
